Powszechne rozdwojenie jaźni

[ARTYKUŁ o relacjach międzyludzkich doby internetu]

Ponad 3 miliardy ludzi żyje w dwóch światach. Schizofreniczna epidemia szybko się rozprzestrzenia i nie pozostaje bez wpływu na nas.

Ania Gierman

„Relacja jest wtedy, kiedy spotykamy się z drugą osobą. Widzimy jej gesty, czujemy zapach. Wtedy tworzy się więź. Po latach możemy nie pamiętać dokładnie twarzy tej osoby, ale będziemy pamiętać sposób, w jaki na nas patrzyła” – mówi Aleksandra Matysiak, pedagog szkolny. Jeszcze kilkanaście lat temu takie stwierdzenie uznano by za banalne, niewymagające komentarza. Jednak w dobie powszechności Internetu, gdy znaczna część kontaktów z ludźmi została przeniesiona do świata wirtualnego, otwiera ono dyskusję na temat przyszłości kontaktów międzyludzkich.

Inaczej rozmawiamy

Cześć osób podczas spotkań towarzyskich prowadzi równolegle jeszcze trzy inne, wirtualne rozmowy. Proces przenoszenia części życia towarzyskiego na ekrany smartfonów odbywa się u nich do pewnego stopnia świadomie. Czasem nawet same się z siebie śmieją, a na sytuację, która ma miejsce, mówią „wi-fi party”, czyli impreza pod znakiem Internetu. Coraz rzadziej widzą w swoim zachowaniu rzeczywisty nietakt. Nastały paradoksalne czasy – na imprezie pełnej znajomych wyciąga się telefon, żeby móc porozmawiać ze znajomymi.

Taki rodzaj nawiązywania kontaktu jest dla wielu łatwiejszy. Pisemna odpowiedź to forma, którą autor mógł dobrze przemyśleć i na przykład owinąć w szereg amortyzatorów, złagodzić. Czasem trzeba odwagi, żeby znieść spojrzenie czy emocje, jakie wywołują w rozmówcy nasze słowa. Odwagą jest też gotowość do pokazania prawdziwego siebie. W Internecie tworzymy wizerunek, w prawdziwym życiu jest to trudniejsze. Reagując spontanicznie nie zawsze zachowujemy się w sposób, w jaki chcielibyśmy się zachowywać. Nie ma czasu na namyślanie się, ukrycie emocji czy wręcz manipulowanie swoim wizerunkiem. Na czacie mamy niewątpliwie większy wpływ na to, co rozmówca będzie o nas myślał.

„Gdy nie było Internetu, ludzie musieli czasem komunikować się listownie. Komunikacja pisemna istnieje od dawna, ale gdy nawiązujemy z kimś kontakt w ten sposób, tak naprawdę tęsknimy za obecnością tej osoby” – komentuje Aleksandra Matysiak. Mimo że tęsknimy, czasami do rozmów w rzeczywistości nie dochodzi. Być może właśnie przez strach przed zdjęciem maski. Ludzie boją się, że ktoś, kto polubił ich image, może nie polubić różnych cech, których w tym obrazku zabrakło, a składają się na ich osobowość. Tak samo, jak obawiamy się siebie, obawiamy się też drugiej osoby. Konfrontacja z kimś, kto fizycznie znajduje się obok, może okazać się spotkaniem z człowiekiem zupełnie innym od tego, który istnieje w naszych wyobrażeniach.

Nowym pokoleniom coraz trudniej jest przez to znaleźć rozróżnienie między światem rzeczywistym a jego odbiciem w rzeczywistości wirtualnej. Ten efekt potęguje fakt że dla większości młodych osób Internet od początku był nieodłączną częścią ich życia.

Jesteśmy kształtowani

Messenger prawdopodobnie powstał z myślą o wymianie informacji między jego użytkownikami. Czaty uformowały nową drogę komunikacji i wpływają na społeczeństwo, które tym razem już nie jest tego świadome. „Oddziaływanie techniki nie ujawnia się na poziomie opinii lub koncepcji, ale trwale, nie napotykając na żaden opór, zmienia proporcje zmysłów lub wzorce percepcji” – pisze Marshall McLuhan w swojej głośnej książce „Zrozumieć media. Przedłużenia człowieka”. Przyzwyczajamy się do nowych form komunikacji często bez świadomości, że zachodzi jakakolwiek zmiana. Rozmawiamy z tą samą osobą, niezależnie czy twarzą w twarz, czy na Messengerze. A jednak tylko jedna z osób jest prawdziwa. Druga stanowi odwzorowanie zubożone o cały przekaz niewerbalny, jaki dociera do nas od osoby, z którą rozmawiamy na żywo.

Odwołując się do teorii McLuhana („kształtujemy nasze narzędzia, a potem one kształtują nas”), wiadomości wymieniane przez Internet przestały pełnić funkcję wyłącznie informacyjną. Czaty stały się narzędziem niezależnym. Istnieje ono mimo zatarcia się pierwotnego przeznaczenia. Internet i połączone z nim formy komunikacji tworzą system, w którego człowiek często bezwolnie się wpasowuje. System ten wytycza sposób, w jaki się komunikujemy. Kształtuje nas, a co za tym idzie – nasze relacje. Stwarza złudzenie, że taka forma kontaktu jest nam potrzebna.

Zastanawiając się, czy rzeczywiście tak jest, warto wziąć pod uwagę wielość środków przekazu, jakich używamy na co dzień. Facebook, Instagram, Snapchat. Gdzieś jeszcze pobrzmiewa echo funkcji informacyjnej tych portali i aplikacji, ale przede wszystkim tworzą one potężny organizm służący zaspokajaniu wielu ludzkich potrzeb, od poczucia bezpieczeństwa, przez rozrywkę aż do zdobywania uznania. Dzięki dystansowi do rzeczywistości, jaką pozwala zachować Internet, czujemy się swobodnie. Odrobinę zabawy dostarczają dodatkowe funkcje w aplikacjach, takie jak odpowiedzi w formie naklejek na Facebooku czy zabawne filtry na Snapchacie. Instagram służy wielu osobom w celach marketingowych, ale dla większości jest idealnym narzędziem do podbudowywania ego. Ogromną część aplikacji stanowią profile Kaś Kowalskich, które chwalą się swoimi nowymi butami czy obiadem w modnej restauracji.

Nie zostańmy samotni

Wygląda na to, że w Internecie narodziło się nowe życie. Niektóre wiadomości czy żarty wymieniane na czatach nie miałyby sensu w oderwaniu od medium, w jakim są przekazywane. W rozmowach często nieświadomie odwołujemy się do samego środka komunikacji, którego używamy. Internet stworzył nową kulturę.

Sposób funkcjonowania w świecie nieodwracalnie się zmienił. Zamiast jednego życia, ludzie prowadzą dwa. Internet dla wielu osób stworzył nowe szanse – społeczne, edukacyjne czy zawodowe. Dzięki niemu nieśmiali nawiązują relacje, a przedsiębiorczy zyskali nowe formy oddziaływania na klienta. Prawdziwa gratka dla kreatywnych osób, które chcą działać społecznie czy zdobywać wiedzę. Wprowadzane technologie nie muszą odbijać się negatywnie na nas, o ile potrafimy zachować równowagę między byciem sobą w świecie rzeczywistym a tworzeniem wizerunku przy komunikacji internetowej. Relacje mogą jednak ulec spłyceniu, gdy nie znajdzie się odpowiedniej harmonii. A to jesteśmy teraz coraz częściej skłonni robić.

Zmniejszenie liczby kontaktów z człowiekiem na żywo może mieć wpływ na inteligencję emocjonalną, do której należy zdolność do odczuwania empatii i umiejętności odczytywania nastroju osoby na podstawie subtelnych sygnałów. Nie da się stworzyć zdrowej i stabilnej relacji z drugą osobą, jeśli nie jest się w stanie jej zrozumieć. Takie umiejętności człowiek nabywa podczas wchodzenia w interakcję z drugim człowiekiem. Bliskość z innymi daje ludziom energię i motywację do działania. Umiejętności społeczne są istotne również w pracy. Mimo że coraz częściej ludzie znajdują zatrudnienie przez Internet i ze swoimi współpracownikami lub klientami kontaktują się telefonicznie bądź mailowo, nawet przy takiej formie komunikacji niezbędne jest podstawowe zrozumienie zasad motywujących ludzkie zachowania.

Trudno wyobrazić sobie społeczeństwo, w którym nie istnieją wzajemne zależności między jego członkami. Ewolucja kulturowa prowadzi nas w zupełnie innym kierunku, jakim jest specjalizacja jednostek w konkretnych dziedzinach, wymiana usługami czy towarami. Chociażby z tego powodu nie możemy zrezygnować z umiejętności budowania relacji i funkcjonowania wśród ludzi. Zwłaszcza, że jeszcze co najmniej w połowie żyjemy w tym „prawdziwym” świecie.

Tekst po raz pierwszy wydrukowany w wydaniu 1 #magazynutrójki.
Zdjęcie: Esther Vargas, CC BY SA 2.0

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s