Mów mi Anomalia

[RECENZJA filmu „Anomalisa”]

“Anomalisa” jest dowodem na to, że najprostsze prawdy o człowieku potrafią poruszyć go najgłębiej.

Laura Lenkiewicz

Michael Stone jest klasycznym, stereotypowym przykładem mężczyzny w średnim wieku.
Z powoli zarysowującym się odstającym brzuszkiem, z siwizną na głowie, niemodnie ubrany, zapatrzony w przeszłość. Nie potrafi kochać swojej żony. Jego relacje z synem ograniczają się do kupowania mu coraz to nowszych zabawek. Największy sukces w jego karierze, czyli książka o tym, jak zwiększyć efektywność pracy swoich pracowników jest w oczach Michaela niczym innym jak tylko kolejnymi słowami. Słowami, które przestały mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie, bo dla Stone’a całe jego życie przestało mieć sens. Pewnego dnia Stone przylatuje do Cincinnati na konferencję, na której ma wygłosić swój wykład. Przyjeżdża do hotelu, którego nazwa bezpośrednio nawiązuje do jego stanu psychicznego. Michael cierpi na zespół Fregoliego. W każdym napotkanym człowieku widzi jedną i tę samą osobę, co ma odzwierciedlenie w bohaterach, których twarze są identyczne, a głosy brzmią tak samo. W hotelu poznaje Lisę. Lisa jest nieśmiała, ma bliznę na twarzy, nie spotykała się z nikim od ośmiu lat. Jest tak samo przeciętna jak Michael i od samego początku zapatrzona w starszego, inteligentniejszego, dojrzalszego autora znanych książek. W bezbarwnym świecie Michaela jest jednak anomalią, co sprawia, że mężczyzna zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia i pierwszy raz od wielu lat zaczyna czuć.

Reżyserom filmu Charliemu Kaufmanowi i Dukowi Johnsonowi udało się zrobić coś, co dla wielu okazuje się zadaniem awykonalnym. Wciągnęli widza w intelektualną grę, bezpretensjonalną, pozbawioną nachalności. Grę, która pozwala dostrzec widzowi nie tylko obezwładniający brak umiejętności porozumienia się ze światem, ale również zobaczyć swoje niedoskonałości. Dzięki świetnemu scenariuszowi Kaufmana, często banalne
w swojej wzniosłości sformułowania: “Nasz czas jest ograniczony, zapominamy o tym.” 
i fundamentalne pytania: “Co to znaczy być człowiekiem?”; “Czym jest cierpienie?” zyskują zupełnie nowy wymiar. Pozbawione zbędnej waty słownej, wypowiadane bez wzruszającej muzyki w tle przestają być w kółko powtarzanymi frazesami, a stają się prawdziwą definicją człowieczeństwa.

Mimo tego, że “Anomalisa” jest filmem animowanym, nie traci w żaden sposób 
na wiarygodności. Przeciwnie, wszystko w nim jest szczere, począwszy od łez głównego bohatera skończywszy na słynnej już scenie erotycznej. Brak hollywoodzkich aktorek 
z idealnymi ciałami, pięknie wyrzeźbionych aktorów, romantycznych zachodów słońca czyni wnętrza bohaterów po prostu ludzkimi. Krzywymi, pełnym rys, pęknięć
i niedoskonałości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s