Ministerstwo dla szaleńców

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega: do 2030 roku depresja może stać się najbardziej powszechną dolegliwością. Bezczynność rządu tylko pogarsza sytuację chorych.

Laura Lenkiewicz

12 września 2015 roku Jeremy Corbyn, z ponad 59% poparciem, zostaje wybrany liderem Partii Pracy. 13 września prezentuje skład gabinetu cieni oraz powołuje na całkowicie nowe stanowisko — Ministra Zdrowia Psychicznego, Lucianę Berger. Corbyn uzasadnia swoją decyzję słowami: “Każdy z nas może zachorować na depresję, każdego z nas może spotkać takie doświadczenie. Każdy z nas zna osoby, które przeszły przez tę chorobę, które poradziły sobie z nią, wróciły do pracy i normalnego funkcjonowania. Marzę o tym, żeby pewnego dnia mój kraj był
w stanie zaakceptować ten problem tak, jak niektóre skandynawskie państwa, w których premier otrzymuje pół roku zwolnienia, aby wyjść z depresji i nie zostaje zmuszony do rezygnacji
ze swojego stanowiska.” Czy Ministerstwo Zdrowia nie jest w stanie zatroszczyć się o zdrowie psychiczne obywateli i konieczne jest stworzenie odrębnej instytucji, ograniczającej się do sprawowania tej funkcji? Czy to kolejny polityczny bełkot i próba pozyskania poparcia biednych, bezbronnych obywateli z problemami? Może również w Polsce potrzebne jest takie ministerstwo, a polepszenie opieki psychiatrycznej, to kolejne z zadań dla nowej władzy?

“Jestem Kasia. Jestem chora. Mam anoreksję. I depresję też mam. Nie dotykam brudnych przedmiotów. Boję się otwartych przestrzeni. W ciągu pięciu lat odwiedziłam oddziały psychiatryczne siedem razy, rozmawiałam z trzynastoma psychologami, trzy razy prawie się zabiłam. Jestem Kasia, mam dwadzieścia lat. Nie zarabiam. Pani w urzędzie mówi: “jesteś leniwa, leniwi nie dostają pieniędzy od państwa”, ludzie mówią: “zrób coś ze sobą”. Jestem Kasia. Jestem nienormalna.” 

W 2014 roku w Polsce odnotowano 10 207 prób samobójczych, z których 6165 zakończyło się śmiercią. Z roku na rok liczba samobójstw wzrasta, od 1951 roku do dziś wzrosła o ponad 300% w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Odbieranie sobie życia dotyczy już nie tylko osób dojrzałych, 15% samobójców to dzieci i młodzież w wieku od 9 do 24 lat. Dla porównania, życie wskutek wypadków drogowych rocznie traci około dwa razy mniej osób. Drugim, zaraz po nieporozumieniach rodzinnych, powodem decyzji odebrania sobie życia przez Polaków są choroby psychiczne, których wskaźnik w ciągu 18 lat wzrósł o 119%.

“Ładna pani powiedziała mi dzisiaj, że może powinnam przestać być taka negatywna i spojrzeć na świat z innej perspektywy. Pani Jadzia z drugiego piętra mówiła Asi: “Tamta, o ta, widzisz? To ta opętana. Szatana ma w sobie i brudne myśli w głowie.” Głos pani Jadzi odbija się echem w mojej głowie.”

Problem depresji dotyka około 9% Polaków. Niewielka grupa pacjentów zostaje poprawnie zdiagnozowana i poddana leczeniu. Większa część jest albo pozbawiona szansy na leczenie poprzez zlekceważenie ich problemu przez lekarza, albo nie zdaje, a raczej, nie chce zdać sobie sprawy ze swojej choroby. I tu pojawia się kolejny problem — świadomość społeczna.

Leczenie psychiatryczne w Polsce jest wciąż demonizowane. Stygmatyzacja chorób psychicznych prowadzi do ogromnego skrępowania pacjentów, a w rezultacie strachu przed zgłoszeniem się po pomoc. Dla większości społeczeństwa psychiatra to nadal specjalista od “nienormalnych szaleńców”, a cierpiący na zaburzenia psychiczne to “opętany wariat”, któremu wydaje się, że jest chory, bo przeczytał za dużo książek albo za dużo czasu spędził w internecie. Wariat przecież nie potrzebuje pomocy, wariat spojrzy na świat, powie sobie, że jest piękny i wyzdrowieje.

“Brzydka pani w szpitalu bardzo na mnie krzyczała, a nic się przecież nie stało. Utopiłam tylko masło w herbacie. Masło jest niedobre. Ważą nas ciągle i krzyczą, że za wolno, że grymasimy, że
 w piętnaście minut da się zjeść śniadanie, obiad, kolację, kilogramy, tony jedzenia.”

Od 0.9% do 4. 3% populacji choruje na anoreksję, od 2% do 3% na bulimię, od 1. 5% do 3% na kompulsywne objadanie się, co dziesiąty chory umiera. Ogólnopolskie Centrum Leczenia Zaburzeń Odżywiania prowadzi wiele rodzajów terapii. Koszt sześćdziesięciominutowej konsultacji wstępnej z psychologiem to 85 złotych, za osiemdziesięciogodzinne warsztaty “Rozwiązania istnieją!” trzeba zapłacić 3500 złotych. Fundacja “Drzewo życia” oferuje dwumiesięczne turnusy za 2000 złotych. Na refundację z NFZ-u nikt nawet nie liczy, bo ośrodki zajmujące się anorektyczkami i bulimiczkami są zbyt małymi jednostkami, a środków unijnych nie przeznacza się przecież na leczenie chorób bez szczegółowych statystyk. W Polsce istnieją trzy ośrodki wyspecjalizowane w leczeniu zaburzeń odżywiania, wszystkie z nich są prywatne, cena kilkumiesięcznej terapii sięga kilku tysięcy. Mniej zamożnym pozostają oddziały psychiatryczne. O ile na którykolwiek zostaną przyjęci… Często okazują się niewystarczająco chorzy albo zbyt wyniszczeni, by otrzymać pomoc od państwa. W czasie pobytu w szpitalu są karmieni, nie zawsze nadzorowani przez personel, który musi zająć się innymi chorymi, bo na oddziale psychiatrycznym przebywają również pacjenci z zaburzeniami nerwicowymi, zaburzeniami nastroju, czy rozwoju psychicznego. Kiedy pacjent osiąga wagę wyjściową, zostaje wypisany ze szpitala. Upragniony wypis – i co dalej? Często recydywa.

I tu pojawia się kolejny problem – świadomość społeczna.

Pacjenci pozostawieni sami sobie, czy może tylko narzekający i demonizujący Polak? Co robi polska władza, żeby zapobiec drastycznemu wzrostowi liczby cierpiących na zaburzenia psychiczne? W grudniu 2010 roku Rada Ministrów zatwierdziła program reform polskiego systemu wsparcia i leczenia osób z zaburzeniami psychicznymi — Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, którego realizacja została zaplanowana na lata 2011-2015. Trzema głównymi celami programu miały być: promocja zdrowia psychicznego i zapobieganie zaburzeniom psychicznym; zapewnienie osobom z zaburzeniami psychicznymi wielostronnej i powszechnie dostępnej opieki zdrowotnej oraz innych form opieki i pomocy niezbędnych do życia w środowisku rodzinnym i społecznym; rozwój badań naukowych i systemu informacji z zakresu zdrowia psychicznego. Realizacja programu pozostawia jednak wiele do życzenia. W 2011 roku z trzydziestu jeden zaplanowanych zadań wykonano trzy. Informacje o pracy nad programem przez kolejne lata pozostają ogólnikowe i niejasne. Droga do tworzenia szczęśliwszego i zdrowszego społeczeństwa okazała się drogą donikąd, kiedy to w lipcu tego roku Sejm wpadł na pomysł likwidacji programu, mimo wcześniejszych rozmów o jego kontynuacji. Na realizację NPOZP miało zostać przeznaczone 1, 271 miliarda złotych. Suma wydana na realne działania pozostanie jednak tajemnicą. Polskie Towarzystwo Psychiatryczne alarmuje: “NPOZP staje się całkowitą fikcją, bo faktycznie nie jest realizowany w żadnym miejscu w kraju.” Pytanie o działanie polskiej władzy w sprawie polepszenia sytuacji chorych psychicznie jest pytanie retorycznym, zadanym z szyderczym uśmiechem na twarzy politycznego oponenta. Pięćdziesięciostronicowy program był, plany były, obietnice były, środki finansowe też były. W teorii.

Powołanie Ministerstwa Zdrowia Psychicznego zarówno w Polsce, jak i w większości krajów europejskich, dałoby nadzieję cierpiącym na zaburzenia psychiczne. Ich sprawa przestałaby być nieważnym problemem mniejszości, a postrzeganie w społeczeństwie miałoby szansę ulec zmianie. Ministerstwo to nie tylko twór mający na celu dofinansowanie leczenia. Jego zadaniem jest również zwiększanie świadomości w społeczeństwie oraz wdrażanie programów prewencyjnych, które miałyby na celu zmniejszenie liczby chorych psychicznie oraz strat, jakie ponosi państwo utrzymując niezdolnych do pracy. W zeszłym roku straty polskiego budżetu spowodowanie niezdolnością do pracy cierpiących na depresję wyniosły nawet 2, 6 miliarda złotych.

Corbyn pokazał, że problem zdrowia psychicznego jest zaniedbany i zlekceważony przez większość polityków. Partii łatwiej jest pominąć wariatów milczeniem, bo przecież stanowią tylko niewielki odsetek populacji. Jednak kiedy statystyki zaczynają przerażać, a liczba chorych psychicznie wyraża się w kilkunastu procentach, problemu nie da się tak po prostu zamieść pod dywan. W takiej sytuacji powołanie Ministerstwa Zdrowia Psychicznego wydaje się niezbędne. To może właśnie cienie mogą uratować kilka  ludzkich żyć?

Tekst po raz pierwszy wydrukowany w wydaniu 2 #magazynutrójki.

Fot.: Volkan Olmez, cc 2.0 by nc sa

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s