Trafić w Niszę

[ROZMOWA Laury Lenkiewicz]

“W Laboratorium Myśli i Uczuć” – tak nazywa się pierwszy tomik poezji Marka Śliwińskiego, ucznia klasy II IB, finalisty Olimpiady Języka Polskiego.

Chłopak piszący wiersze, romantyczna idea poezji i jeszcze w dodatku human. Nie brzmi pogardliwie? 

Oczywiście, że brzmi trochę pogardliwie, ale staram się ten stereotyp burzyć. Jeśli chodzi na przykład o moich znajomych, to wydaje mi się, że dzięki temu, że ja się zajmuję literaturą, oni mają więcej dystansu do tego, bardziej szanują sztukę. Większość z nich jest matfizami albo biolchemami, którzy nie potrafili wcześniej docenić poezji albo traktowali ją jako taką trochę głupotę. Jeśli chłopak pisze wiersze, to od razu wydaje się to bardzo dziwne. A dla mnie nie, w moim przypadku to jakoś tak naturalnie przyszło.

W jaki sposób walczysz z tym stereotypem?

Staram się być szczery w tym, co mówię. Uważam, że najlepszą bronią przed powierzchownymi ocenami jest po prostu bycie szczerym w tym, co się robi i jeżeli to się lubi, a ja to bardzo lubię, to jest po prostu łatwiej to wyrażać.

Wymierzone, wyważone, nieskończenie proporcjonalne… Takie są wiersze Marka Śliwińskiego?

Nie wiem, czy są wyważone. Ja bym tak nie powiedział, bo zwykle jak je pisałem, to było to bardzo spontaniczne, coś mi wpadło do głowy i zaczynałem pisać. Trudno jest powiedzieć, żeby coś było wyważone, kiedy jest tak naprędce wymyślone. Staram się po prostu pisać to, co myślę. Byłoby to wyważone, czy nieskończenie proporcjonalne, gdybym nad tym dłużej pracował i starał się jakoś niesamowicie starannie dobierać słowa. Na płaszczyźnie języka moje wiersze nie mogą być proporcjonalne, może proporcjonalne są moje myśli w stosunku do tego, co jest wyrażane. Po prostu istnieje pewna zgodność pomiędzy tym, co myślę, a tym, co wyrażam
w swojej poezji.

Nie dobierasz słów starannie?

Nie wiem, czy tak chciałbym powiedzieć o sobie. Staram się, żeby one były staranne, ale wychodzi mi to w pewnym sensie bardzo szybko i wydaje mi się, że pierwsza myśl jest najlepsza. Kiedy pomyślę, że coś powinno tak brzmieć, to wtedy to zapisuję. Jak coś już wymyślę, to wtedy bardzo, nie chcę powiedzieć łatwo, bo to butnie brzmi, ale w sposób naturalny przychodzi mi spisywanie tych myśli.

Pisać można o wszystkim?

Oczywiście. Może ja bym nie pisał w tym wieku o jakichś wulgarnych rzeczach, bo uważam, że to trochę burzy decorum wierszy, czy poezji ogółem. Myślę, że nie powinno się na przykład przeklinać w wierszach. Pisać o wszystkim zdecydowanie można, ale czy wypada? To jest dobre pytanie. Na przykład mi nie wypada jeszcze pisać o takich rzeczach, jak miłość. Wydaje mi się, że trzeba dorosnąć do pewnych rzeczy, żeby móc o tym pisać. Oczywiście pisać można, ale żeby napisać coś dobrego, to trzeba najpierw do tego dojrzeć.

Mówisz, że wulgaryzmy są niedozwolone, czyli jednak istnieją jakieś reguły w poezji?

Oczywiście, że istnieją reguły. Jeżeli coś jest wartościowe, to wtedy granice można naginać, ale jeżeli to po prostu jest słabe, to wtedy nawet trzymanie się wszystkich możliwych zasad, wymyślonych przez wszystkich teoretyków wszech czasów, nie pomoże.

Piszesz często, ze to właśnie rutyna jest gwarantem szczęścia, z drugiej strony mówisz: “wieczny cykl zamknięcia i zniewolenia”. Czy to paradoks naszej codzienności sprawia, że mimo wszystko jest znośna, a może nawet okazać się ciekawa?

Dobrze to chyba nazwałaś. Z jednej strony rutyna jest dobra, z drugiej jest bardzo niszcząca. To siebie nie wyklucza. Można przeżywać życie w codziennej rutynie, a jednak można się też wyłamywać z tego. To jest nieważne tak naprawdę, jaki jest ten cykl, tylko ważne jest to, żeby umieć w ten cykl ingerować. Jeżeli ja codziennie idę do szkoły, wracam ze szkoły, robię pracę domową, słucham piosenek pop (co zresztą czasami lubię robić), idę spać, to dla mnie to jest rutyna. Ale jeżeli ja się budzę, idę do szkoły, coś sobie pomyślę, wrócę do domu, mam jakiś nowy pomysł, inspirację, napiszę coś, posłucham czegoś nowego, to dla mnie to jest właśnie złamanie tej rutyny. Człowiek musi żyć w tych dwóch płaszczyznach. Z jednej strony istnieje pewien cykl, którego trzeba się trzymać, bo inaczej całkowicie można zniszczyć siebie. Z drugiej strony trzeba też widzieć to, że bycie zwyczajnym nie jest do końca dobre, że nawet w dziwny sposób należy się wyróżniać wśród tłumu.

Wyróżniasz się z tłumu?

Oczywiście chciałbym powiedzieć, że się wyróżniam z tłumu, ale chyba jednak nie. Staram się wyróżniać w taki sposób, że może tego nie widać na pierwszy rzut oka, że widzą to moi znajomi, którzy spędzają ze mną czas. Ja po prostu staram się być sobą. Wydaje mi się, że to jest taka naturalna umiejętność ludzka, że możemy być inni od z pozoru tego samego człowieka.

Nadinterpretujemy rzeczywistość?

To jest trudne pytanie. Sam, kiedy o tym pisałem, to zastanawiałem się, co to w ogóle znaczy. Po prostu ludzie dopisują sobie coś, co nie jest napisane w rzeczywistości, wymyślają sobie rzeczy, które nie są prawdą i to ich bardzo niszczy od środka. Dlatego w takim prostym aspekcie wydaje mi się, że istnieje taka rzecz, jak nadinterpretacja rzeczywistości. Ale czymże jest życie, jak nie nadinterpretacją rzeczywistości…? Wydaje mi się po prostu, że trzeba myśleć. Widzę  czasami takie osoby, które w bardzo prosty sposób podchodzą do życia. Oni w ogóle nie nadinterpretują życia i nie myślą, nieustannie trzymają się odgórnie narzuconych zasad. Wydaje mi się, że to jest ważne, żeby trochę myśleć samemu, żeby nie akceptować biernie tego, co ktoś powie, żeby podejść do tego w krytyczny sposób. System wartości musi być najpierw przemyślany, a nie podyktowany przez nauczyciela, psychologa albo rodzica.

Lepiej mówić prozą?

Oczywiście, że lepiej mówić prozą. Wtedy wszyscy będą cię rozumieli. Gdybym zaczął mówić poezją, to wtedy wszyscy patrzyliby na mnie, jak na dziwaka. Pisać jest mi łatwiej poezją. Wydaje mi się, że do prozy trzeba być bardziej wyćwiczonym.

Wiersze to takie moje ideały rzeczywistości

Czyli uważasz, że do pisania prozy potrzeba większej sprawności językowej niż do pisania poezji?

Tak mi się wydaje w tym momencie. Oczywiście, myślę, że to się zmieni w przyszłości, kiedy będę mógł spojrzeć na to [wskazuje na swój pierwszy tomik] w bardziej krytyczny sposób. Jak piszę wiersz, to rzucam po prostu słowa i zdania. Jakbym miał pisać jakąś historię, opowiadanie, to dobierałbym każde słowo po kolei. To mnie na razie jeszcze trochę męczy. W tym momencie nie jestem w stanie obchodzić się z taką cierpliwością z moją prozą. Miejmy nadzieję, że to się zmieni, bo chciałbym bardzo, żebym się bardziej rozwinął również w aspekcie prozy, jeżeli łączę w jakiś sposób swoją przyszłość z pisaniem. To jest po prostu bardziej przyswajalne. Wydaje mi się, że najpierw trzeba napisać książkę, a późńiej dopiero wydać tomik wierszy.

Dlaczego?

Oczywiście chodzi o aspekt finansowy. Jeżeli chciałbym w przyszłości zostać pisarzem, jeżeli udało by mi się przekonać moich rodziców, że to jest dobry sposób na życie, to wiadomo, że poezja nikomu wielkich pieniędzy nie przyniosła, a książki wręcz przeciwnie. Nie chciałbym być też takim populistą, że będę pisał tylko to, co będzie się innym podobało. Ja żyję w bardzo pragmatycznym środowisku, wśród ludzi, którzy mają aż nazbyt praktyczne podejście do życia. Muszę patrzeć na swoją przyszłość w logiczny sposób.Wiersze to są takie moje ideały rzeczywistości, które niestety rzadko się sprawdzają, co jest przykre, ale taka jest prawda.

Ale przecież jedynymi przykładami prozy, z której naprawdę można dobrze żyć, są romanse, kryminały, powieści fantasy.

Trochę tak jednak jest, że jak się pisze popularne książki, to jest łatwiej. Jednak istnieją przykłady pisarzy, jak na przykład Stasiuk, którzy piszą w dość inteligentny sposób i potrafią z tego zarobić na życie. Właśnie do takiego typu pisarstwa aspiruję. Do pisarstwa, które nie przyniesie mi może jakiegoś bogactwa, tak jak J. K. Rowling, ale po prostu będzie odskocznią od zwykłej pracy, bo też nie zakładam, że będzie to moja jedyna praca. Pisarstwo pozostanie pasją, która będzie przynosiła jakiś zysk, ale nie musi on być ogromny. Bardziej od zysku liczy się to, że ktoś będzie doceniał moją sztukę. A to chyba od razu łączy się w jakiś sposób z zyskiem. Oby tak było.

Dużo w twoich wierszach odwołań do słynnego pana F. Pan F jest wszędzie, nie możemy się od niego uwolnić, przestać z nim rozmawiać, trudno jest nam walczyć o lepszą rzeczywistość bez niego. My go bardzo kochamy, on jest zimny i nieuchwytny. Stworzenie Niszy Artystycznej na tytułowym Facebooku to chyba nie najlepszy pomysł? 

Pomysł jedyny w tym momencie. Nie było innej możliwości. Długo myślałem, co powinienem  zrobić, żeby to miało jakiś odbiór. Najłatwiej było mi to zrobić na Facebooku. Poza tym, od razu miałem moich znajomych, którzy chcieli mnie wesprzeć, czytać i obserwować to, co publikuję. Jeżeli nie dostałbym żadnego odzewu na początku, to na pewno szybko bym się zniechęcił i z tego zrezygnował.

Nie boisz się, że Nisza Artystyczna sprowadzi sztukę do liczby lajków, udostępnień albo raczej ich braku?

Ona trochę sprowadza. Wczoraj czytałem post Jakuba Żulczyka na Facebooku (pisarz nie przyjął nominacji do nagrody Róży Gali 2015) i niesamowicie mnie to uderzyło, bo chciałem siebie uniewinnić w tej sytuacji, że to wcale tak nie jest, że Nisza Artystyczna sprowadza sztukę do liczby lajków. Wydaje mi się jednak, że założeniem tej strony nie jest szerzenie sztuki wśród niezwykle oczytanych, obytych kulturalnie ludzi, ale bardziej chodzi w niej o szerzenie sztuki wśród osób, które się na tym nie znają, nie interesują się tym. Upublicznianie moich myśli jest najłatwiejszym sposobem, żeby to osiągnąć.

Nisza Artystyczna ma misję szerzenia sztuki wśród prostych ludzi?

Szerzenia nie tylko wśród prostych ludzi, ale wśród wszystkich, którzy będą chcieli to zobaczyć. Ja jestem w tym trochę samolubny, ponieważ to jest misja tak samo dla innych, jak i dla mnie. Może bardziej dla mnie, bo Nisza bardzo pomaga mi w samorozwoju. Dzięki niej, wiem, że muszę więcej czytać, więcej oglądać, bardziej interesować się szeroko pojętą kulturą. Nie chciałbym, żeby to brzmiało dumnie, że mówię, że Nisza Artystyczna jest moją misją. Wiem, że ona raczej nic nie zmieni oprócz takich prostych mechanizmów zachowań wśród niektórych osób. Nie wierzę, żeby miała zmienić myślenie Polaków na temat sztuki. To byłoby piękne, ale nie wierzę w to.

Jeśli chłopak pisze wiersze, to od razu wydaje się to bardzo dziwne.

Czy literatura w tych czasach jest skazana na technologię? Nie da się już od niej oddzielić żadnej sfery naszego życia?

Dla mnie ważne jest, żeby literatura dochodziła do dużej liczby osób. Jeżeli tego sposobem jest Facebook, Twitter, czy coś innego, to się cieszę. Pod warunkiem, że to nie szkodzi literaturze. Są takie strony, które bardzo spłycają literaturę, bo są dostosowane do tego, co ludzie chcą czytać, na przykład “Cytaty o Miłości”. One mają dużo polubień, a moim zdaniem są po prostu mało wartościowe. Wydaje mi się, że są takie rzeczy, które po prostu nie powinny mieć prawa bytu, a niestety mają. Dużo ludzi czyta takie strony i właśnie przez to ma taki, a nie inny pogląd na literaturę. Wydaje im się, że można to wszystko spłycić, sprowadzić do jednego krótkiego zdania, a jest to niemożliwe.

Współczesność chce spłycać każdą sferę życia do jednego zdania?

Wydaje mi się, że to jest trochę zbyt mocne stwierdzenie. Na pewno ludzie chcą spłycać wszystko, żeby było proste i piękne.

Nie da się zrobić, żeby wszystko było ładne i piękne?

Nigdy się tak nie da, nie ma w ogóle takiej szansy. Życie jest straszne. Oj, tak powiedziałem dramatycznie. W dzisiejszym świecie ludzie po prostu dążą do tego, żeby wszystko było dobre i piękne, przez co świat staje się dużo uboższy. Jednak musi istnieć jakiś balans pomiędzy złem a dobrem. Zło i dobro się uzupełniają. Bez tego świat nie ma sensu, nie ma prawa istnienia.

Mówi się, że Trójka to szkoła dla umysłów ścisłych, że tylko im stwarza możliwości rozwoju, organizuje warsztaty, a klasy humanistyczne są, bo muszą. To tylko stereotyp, czy może szkoła nie daje ci wystarczająco dużo możliwości rozwoju?

To ma być opublikowane w gazetce? Pytam się, bo nie wiem, co mogę, a czego nie powinienem mówić.

(śmiech) Najwyżej coś wytniemy.

Trójka na pewno jest szkołą dla umysłów ścisłych i z takim stwierdzeniem się całkowicie zgadzam. Mój brat jest umysłem ścisłym, moja siostra jest w biolchemie i tak mi się wydaje, że są bardziej doceniani. To nie jest tak, że Trójka podcina mi skrzydła, ale zdecydowanie większy nacisk kładzie na przedmioty ścisłe. W tej szkole zapomina się trochę o humanistach. Na przykład pamiętam, jak w zeszłym roku na zakończeniu roku, nie było nic powiedziane o finalistach olimpiady z języka polskiego, a było o geografii, matematyce, nawet o wierszach po hiszpańsku. Trochę mnie to zdziwiło. Oczywiście, istnieje w Trójce środowisko humanistów, ale może dlatego, że jest ono dużo węższe, to też jest ono mniej rozpoznawalne, a o umysłach ścisłych mówi się dużo. Można to dobrze ukazać na przykładzie klasy IB. Na matematyce high level jest dwadzieścia kilka osób, a na polskim high level są trzy. Czy ja się cieszę, że tak jest? Myślę, że to jest naturalne. Tak po prostu jest, że więcej ludzi interesuje się matematyką i fizyką.

Dlaczego to jest naturalne? W przeszłości tak przecież nie było. 

Tak jak mówię, jesteśmy pokoleniem pragmatycznym. Myślenie w taki, a nie inny sposób, dużo łatwiej nam przychodzi. Ja kocham polski i trochę się dziwię, że wszyscy traktują go, jako przykry obowiązek. Dla mnie to jest przyjemność, że mogę przeczytać książkę, dlatego trochę mnie smuci, że dla większości łatwiej jest rozwiązać równanie matematyczne niż przeczytać książkę. Ale tak chyba po prostu jest i nic z tym nie zrobimy. Z czasem będzie coraz więcej umysłów ścisłych, a coraz mniej polonistów. Nie mam na to wpływu. Ja tylko mogę próbować szerzyć tę moją pasję wśród innych i to właśnie Nisza jest moim ośrodkiem wyrażania siebie.

Tekst po raz pierwszy wydrukowany w wydaniu 2#magazynutrójki.

Fot.: Archiwum prywatne.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s