Olimpijczycy o edukacji

Nie da się ukryć, że olimpiady i konkursy przedmiotowe mają dla naszej szkoły wielkie znaczenie. Prawdopodobnie jednym z niewielu powszechnie używanych wskaźników jakości nauczania w Polsce jest to, ilu laureatów i finalistów dana placówka posiada. Zamiast jednak rozwodzić się nad liczbami (które, notabene, w tym roku robią wrażenie), sięgnęliśmy do paru trójkowiczów, którym się udało, by zapytać o to, jak start w olimpiadzie zmienił ich plany na życie i podejście do edukacji.

 Zofia Mikońska i Kamil Aftyka

Na zakończenie tegorocznej olimpiady polonistycznej pani Joanna Sadowska mówiła tak: „Udział w olimpiadzie jest przede wszystkim ogromną szansą na rozwój, zarówno dla ucznia, jak i nauczyciela”. Jeżeli uznajesz to zdanie za oczywiste, przeczytaj je jeszcze raz. Kwestię zdobywania wiedzy i rozwijania umiejętności podkreślali bowiem wszyscy nasi rozmówcy. Prawdopodobnie dlatego, że znakuje ona podejście do nauki, które opiera się przede wszystkim na potrzebie poszerzania horyzontów i poszukiwania intelektualnej stymulacji, co zdaje się zapewniać dużo więcej satysfakcji niż przygotowywanie się wyłącznie do obowiązkowych egzaminów.

Igor Kaczmarczyk w ubiegłym roku zdawał maturę, tej wiosny wygrał wraz z dwójką innych osób polskie eliminacje do Konkursu Prac Młodych Naukowców UE (EUCYS), a całkiem niedawno wyjechał do Instytutu Weizmanna w Izraelu. Nam opowiedział o intelektualnej przygodzie, jakiej doświadczył, gdy wykluwać zaczęła się jego praca badawcza. „Wcześnie musiałem nabyć umiejętności niezbędnych w późniejszej pracy naukowej — pisania abstraktu, przygotowywania plakatu czy prezentacji wyników przed jury”. Droga, którą zdecydował się pójść, wymagała pewnych ustępstw oraz podjęcia ryzyka: „Były momenty, kiedy nie udawało mi się znaleźć równowagi między całą resztą, czyli nauką w szkole i dodatkową pracą w laboratorium”. Zaraz jednak dodaje: „Czy było to złe? Nie uważam tak, ponieważ pracując w laboratorium, zdobyłem bardzo duże — jak na swój wiek — praktyczne doświadczenie. Sukces w EUCYS daje mi teraz wstęp na praktycznie wszystkie kierunki wszystkich polskich uczelni”.

Małgorzata Styczewska, zeszłoroczna laureatka Olimpiady Wiedzy Ekologicznej i tegoroczna finalistka OLiJP mówi: „Mimo wyrozumiałości nauczycieli i tygodni olimpijskich czasami było naprawdę trudno poświęcić wystarczającą ilość czasu zarówno olimpiadzie jak i innym przedmiotom – i jeszcze przy tym spać”. Dla Oli Uzarskiej, laureatki olimpiady polonistycznej, właściwa organizacja czasu była wręcz największym wyzwaniem. Jak zaznacza Paweł Burzyński, laureat wielu konkursów matematycznych i informatycznych, w tym Międzynarodowej Olimpiady Krajów Nadbałtyckich, sukcesy wynikają po prostu z ciężkiej pracy.

Olimpiady z założenia są kierowane do najlepszych. W praktyce również do tych, którzy dobrze czują się rywalizując. Ola: „Olimpiada przez swoją konkursową formę narzuca bardzo szybkie tempo działania, co jednak nie wszystkim może pasować”. Jak zarazić się więc pasją do przedmiotu w inny sposób? „Wydaje mi się, że zainteresowanie literaturą i sztuką każdy może rozwijać na własną rękę, czytając i biorąc udział w wydarzeniach związanych z kulturą, których w Trójmieście odbywa się mnóstwo (spotkania autorskie, wystawy, spektakle teatralne). Wydarzenia te same w sobie zachęcają uczestników do dalszego zagłębiania się w świat kultury”. Oli wtóruje w tym Gosia: „Aby na dużą skalę (nie kilku osób w klasie, ale większości) promować nadprogramowe zainteresowanie przedmiotem bardziej istotne są ciekawe koła zainteresowań, wyjścia i zajęcia pozalekcyjne, spotkania z inspirującymi ludźmi”. I jeszcze Igor: „Z mojego doświadczenia, czynnikiem który miał największy wpływ na pogłębienie zainteresowania przedmiotem, było uczestnictwo w zajęciach na uniwersytecie. Dzięki wykładom organizowanym w szkole, jak i tych na które uczęszczaliśmy do laboratoriów, możliwe było uświadomienie sobie że nauka na wysokim poziomie nie jest czymś nieosiągalnym, a tak naprawdę jest dostępna już dla licealistów!”. Według Pawła Sawickiego, laureata Olimpiady Matematycznej i Olimpiady Informatycznej, możliwości promowania przedmiotu jest mnóstwo, między innymi konferencje dla młodzieży (jak Trimat, współorganizowany przez naszą szkołę), a także obozy naukowe.

Igor Kaczmarczyk: „Jeśli uczeń wybiera mniej konwencjonalne podejście, powinno się dawać więcej wolności w kwestii tego wyboru”.

Momentami kontrowersyjna jest organizacja niektórych olimpiad, co może też niektórych potencjalnych uczestników zniechęcać. Humaniści narzekają nieraz na brak jasności kryteriów oceniania. Ola: „Myślę, że w przypadku olimpiad humanistycznych subiektywne ocenianie jest nieuniknione, bo nauki humanistyczne nie są określone tak ścisłymi i jasnymi regułami, jak nauki ścisłe, a zmiana formy egzaminowania na bardziej uporządkowaną zubożyłaby wartość merytoryczną pracy uczestników”. W naukach ścisłych problemem bywa niepełny dobór materiału. Zadania na olimpiadach często nie odzwierciedlają wymagań faktycznej pracy w danej dziedzinie. Paweł Burzyński: „Przykładowo olimpiada informatyczna bardzo obszernie pokrywa dział algorytmiki, ale tylko algorytmiki. Mamy przecież jeszcze inne działy, takie jak sieci czy grafy”. To, czego jednak Olimpiada Informatyczna z pewnością uczy, to elastyczność rozumowania, która później na studiach pozwoli te niewymagane wcześniej zagadnienia przyswoić z większą łatwością. Jeden problem upodabnia olimpiady do matur — zdarza się, że poziom testów nie jest identyczny z roku na rok. Zauważa to Paweł Sawicki: „Wydaje mi się, że w tym roku zadania na Olimpiadzie Matematycznej były zbyt łatwe, co niezasłużenie premiowało osoby szybsze, ale mające mniejsze umiejętności. Spowodowało to też konieczność losowania składów zawodów międzynarodowych. Mam nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy”.

Zainteresowanie przedmiotem nie zawsze musi się rodzić podczas olimpiady, ale zdarza się i tak, że to olimpiada umacnia w przekonaniu, że wybór danej dziedziny był słuszny. Tak było w wypadku Pawła Burzyńskiego: „Po tym jak po raz pierwszy odniosłem sukcesy w olimpiadach (to była wtedy druga klasa gimnazjum), zdecydowałem, że chciałbym się tym zająć na poważnie i wiązać z tym swoją przyszłość. Dużo bardziej zgłębiłem te dziedziny i zdecydowałem, że chciałbym studiować informatykę połączoną z matematyką”. Podobnie było z Olą: „Pod wpływem olimpiady stwierdziłam, że chciałabym powiązać moją przyszłość z pracą badawczą w dziedzinie literatury”. Paweł Sawicki z kolei uderza w trochę inny ton: „Sukces w olimpiadzie to miłe potwierdzenie umiejętności, które zwiększyło przekonanie, że większość rozsądnych planów, jakie mógłbym sformułować, będzie w moim zasięgu”.

Paweł Sawicki: „Sukces w olimpiadzie to miłe potwierdzenie umiejętności, które zwiększyło przekonanie, że większość rozsądnych planów, jakie mógłbym sformułować, będzie w moim zasięgu”.

Nauczycielom również nie można odmówić niebagatelnej roli, jaką odgrywają w formowaniu ścieżki edukacyjnej swoich uczniów, a szczególnie w przygotowywaniu — merytorycznie i psychicznie – do olimpiady. Igor: „W drodze młodego człowieka konieczny jest właśnie ten punkt, kiedy to nauczyciel pierwszego kontaktu zachęci do poszerzenia horyzontów, zaprowadzi na uniwersytet, pokaże że uczeń może wymagać od siebie więcej, a nie będzie tylko stał z batem nad głową, bo najważniejszą rzeczą w jego opinii jest zdanie matury na odpowiednim poziomie, aby utrzymać miejsce szkoły w rankingu. Zatem moim zdaniem, poza ważną rolą zachęcania do udziału w konkursach jako promowanie ponadprogramowego zainteresowania nauką, niezwykle ważnym aspektem jest entuzjazm, pasja i otwartość nauczyciela. Jeśli uczeń wybiera mniej konwencjonalne podejście, powinno się dawać więcej wolności w kwestii tego wyboru — pozwolić działać, zachęcać do realizowania własnego pomysłu, a co najważniejsze — nie przeszkadzać”. Laureatki olimpiady polonistycznej są zgodne — bez swoich nauczycielek nie odniosłyby takiego sukcesu. Gosia: „To przede wszystkim zajęcia w grupie olimpijskiej z panią profesor Brygidą Maciejewską przyczyniły się do mojego sukcesu w olimpiadzie, która bardzo mnie otworzyła, uwrażliwiła, sprawiła że chętniej niż niegdyś sięgam po literaturę, a czytanie sprawia mi więcej przyjemności”. Ola: „Gdyby nie pani profesor Joanna Sadowska, nie odkryłabym w sobie tak wielkiego zainteresowania literaturą i nie zdobyłabym umiejętności, dzięki którym udało mi się odnieść sukces”.

Choć nie dla każdego start w olimpiadzie jest najbardziej stymulującym doświadczeniem, Igor podkreśla, że to właśnie sukcesy odniesione w olimpiadzie czy konkursie prac badawczych otwierają ścieżki dalszego rozwoju, które inaczej nie byłyby dostępne: „To, co potencjalnie czeka nas dalej to konkursy, konferencje, staże międzynarodowe które poszerzają sieć kontaktów, otwierają na nowe naukowe zagadnienia, są możliwością do praktycznego szlifowania języka angielskiego a także możliwością poznania kultury innych krajów. W mojej opinii, to wszystko razem wzięte, stanowi świetne wprowadzenie w dorosły świat nauki”.

Tekst po raz pierwszy wydrukowany w wydaniu 4 #magazynutrójki.

Fot.: Francois de Halleux, cc 2.0 by nc sa

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s