Pokłosie Panama Papers: czy tyle wystarczy?

[ARTYKUŁ o Panama Papers]

Narzędzie nacisku wykorzystane wobec Panamy, ofiara zakrojonej na rekordową skalę cenzury w Państwie Środka i koszmar każdego zamieszanego w nią polityka — Panama Papers oferuje bezprecedensową możliwość spojrzenia w mnogość twarzy pojedynczego problemu i zbadania meandrów światowej polityki.

Alan Grad

W niedzielę trzeciego kwietnia niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung” opublikował artykuł opierający się na informacjach z 11,5 miliona dokumentów panamskiej firmy prawniczej Mossack Fonseca, która pozwalała majętnym ludziom zakładać spółki wydmuszki w krajach uznawanych za raje podatkowe. Te fikcyjne twory były następnie wykorzystywane do wyprowadzania za granicę kapitału lub omijania przepisów podatkowych w kraju pochodzenia klienta.

Panama Papers to potoczna nazwa zbioru dokumentów, który w wyniku włamania sieciowego do bazy danych firmy Mossack Fonseca trafił w ręce anonimowego informatora „Süddeutsche Zeitung”. W związku z ogromną objętością przekazanych danych, czyniących z Panama Papers największy wyciek w historii, niemiecki dziennik zwrócił się o pomoc do Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ). Zespół 370 dziennikarzy z 76 państw (w tym dwójka dziennikarzy z „Gazety Wyborczej”) pracował w tajemnicy przez rok, konwertując dokumenty do formy tekstowej, jako że materiały przekazane przez informatora były w większości skanami oryginalnych druków. Przeprowadzono też obszerną analizę tekstów i stworzono wizualizacje przybliżające skalę wycieku, obszary i grupy demograficzne szczególnie często pojawiające się w aktach Panama Papers. Dziennikarze, w celu uniknięcia przedwczesnego ujawnienia wycieku, stosowali szyfrowane komunikatory i spotykali się na żywo, na przykład w Waszyngtonie. Wśród klientów firmy Konsorcjum wymienia wielu możnych tego świata, w tym obecnych i byłych liderów politycznych, głowy państw, aktorów i sportowców. Najsmakowitsze kąski wskazywały w kwietniu wszystkie okładki zachodnich gazet — do galerii wątpliwych sław trafili tacy politycy jak prezydent Argentyny Mauricio Macri, emir Abu Dhabi Sultan al Nahtan i prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Na czarnej liście znaleźli się także przedstawiciele świata kultury i sportu, jak Lionel Messi czy Emma Watson. Równie istotne są postaci pośrednio zamieszane w aferę, jak pierwszy sekretarz chińskiej partii komunistycznej Xi Jinping, syryjski dyktator Bashar al Assad, premier Pakistanu Nawaz Sharif, David Cameron i Władimir Putin.

Oczekiwania wobec reakcji na wyciek panamskich dokumentów były jednoznaczne. Ujawnienie nielegalnych działań na tak ogromną skalę (szacuje się, że straty z tytułu działania tylko tej jednej firmy dla budżetów państw na całym świecie sięgają 20 miliardów dolarów) miało w zamierzeniu dziennikarzy sprowokować międzynarodową integrację w celu walki z ukrywaniem dochodów w rajach podatkowych. Dodatkowo, demokratyczne państwa otrzymały szansę na oczyszczenie sfery politycznej z hipokryzji i defraudacji, a także zainicjowanie debaty publicznej na temat konieczności większej kontroli państwa nad przepływem kapitału gromadzonego przez swoich obywateli.

Marzenia dziennikarzy zostały zrealizowane w niewielkim zakresie, a pełen sukces został odnotowany tylko w kwestii integracji Panamy w ramach międzynarodowych struktur administracyjnych. Miesiąc po wycieku, w obliczu groźby sankcji ze strony Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, rząd panamski przystąpił do struktur FATCA, systemu który umożliwia administracji Stanów Zjednoczonych dostęp do danych na temat dochodów Amerykanów poza granicami kraju. Oprócz tego, Panama zaczęła udostępniać dane podatkowe zamorskich obywateli Wielkiej Brytanii i Francji. Powołany został również międzyministerialny panel z obserwatorami zagranicznymi, który będzie miał na celu identyfikowanie i zwalczanie przestępstw podatkowych. Natomiast w krajach Europy Zachodniej media odnotowały falę głośnych dymisji pod naciskiem opinii publicznej. Ze swoich posad zrezygnowali m.in. hiszpański minister energetyki, austriacki szef banku centralnego i członek rady nadzorczej holenderskiego banku ABN Amro.

Możliwości nacisku obywatelskiego państw demokratycznych nie ograniczają się jedynie do państw europejskich. Mauricio Macri, prezydent Argentyny, znajduje się pod presją protestów obywatelskich i swoich politycznych przeciwników, nawołujących do przyspieszonych wyborów, a pakistański premier Nawaz Sharif wyjechał z kraju i przebywa tymczasowo w Londynie. Swój wyjazd tłumaczył koniecznością podreparowania zdrowia, choć niektórzy obserwatorzy życia politycznego spekulują, że na jego decyzję mogły wpłynąć naciski warstwy generalicji, która obawia się destabilizacji kraju. Groźba społecznych rozruchów byłaby szczególnie chciana zważywszy na to, że Pakistan przechodzi głęboką restrukturyzację i jest przedmiotem inwestycji chińskich, których pozostanie w kraju jest zależne od perspektywy jego stabilności.

Pomimo chwilowej destabilizacji rezultatem wycieku panamskich dokumentów nie było zacieśnienie współpracy międzynarodowej i zwalczanie korupcji. Niektóre reakcje na rewelacje Panama Papers wręcz przykuwają uwagę swoją oryginalnością, od której już blisko do błazeństwa. Po ujawnieniu wycieku dokumentów rzecznik Dumy wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że wyciek jest prowokacją zorganizowaną przez amerykańskich agentów, którzy zinfiltrowali ICIJ. Jego zdaniem, komórka CIA działająca przy Konsorcjum ujawniła sfałszowane dokumenty, by destabilizować Rosję przez zachwianie pozycją Władimira Putina bezpośrednio przed wyborami. Użył tu neologizmu, którym ostatnimi czasy Rosjanie często odparowują oskarżenia zachodniej prasy dotyczące swojej polityki zagranicznej — „Putinofobia”. Agresywna odpowiedź Rosji wynika z wytknięcia przez ICIJ koneksji Putina z pierwszoplanowymi rosyjskimi bohaterami panamskich dokumentów. Grupa jego bliskich przyjaciół i rosyjskich magnatów miała, według informacji ujawnionych przez „Süddeutsche Zeitung”, odpowiadać za transfer do rajów podatkowych łącznie około dwóch miliardów dolarów. Stoi to w opozycji do przekazu wystąpienia Putina z końca jego drugiej kadencji, w którym stwierdził, że „prawdziwi patrioci nigdy nie wyprowadzą narodowego kapitału za granicę”, a także do ducha ustawy z 2013 roku, która zabrania urzędnikom państwowym posiadania kont zagranicznych. Kreml, żeby nie popaść w schizofrenię, nie mógł uznać autentyczności dokumentów Panama Papers, jako że ustawa o zakazie posiadania zagranicznych kont odnosi się także do osoby będącej przyjacielem i bliskim współpracownikiem, doradcą do spraw finansowych Putina, który figuruje w aktach firmy prawniczej jako klient i posiadacz konta w szwajcarskim banku.

Pozornie wbrew zdrowemu rozsądkowi odniósł się do wycieku Panama Papers azjatycki kolos — Chiny. Chiński odpowiednik Googla — Baidu — został z dużą dokładnością ocenzurowany, a wszystkie wyszukiwania synonimiczne do „Panama Papers” odsyłają szukającego do oficjalnych oświadczeń rządu i artykułów redagowanych przez państwową prasę. Wyświetlany jest też komunikat, że z powodów prawnych wyniki wyszukiwania są filtrowane i część z nich nie zostanie wyświetlona. W związku z tym, że w kwietniu afera związana z wyciekiem była priorytetem zachodnich mediów, do listy stron niedostępnych w Chinach należy dzisiaj zaliczyć brytyjski dziennik „The Guardian” i francuski „Le Monde”. Cenzura poszła jednak o krok dalej, nie zatrzymując się przy kontroli ruchu internetowego. Na terenie Chin wszystkie telewizory w marketach transmitujące zachodnie stacje, jak CNN, wyświetlały czarny ekran gdy na wizji ukazywał się reportaż dotyczący Panama Papers. Oprócz tego, cenzorzy zablokowali w Internecie wyszukiwania dotyczące szwagra pierwszego sekretarza oraz tych członków partii, którzy również są znani z imienia i byli zamieszani w aferę. Te działania stoją w pozornej sprzeczności z polityką rządu chińskiego, który za naczelny cel siedemnastej kadencji postawił sobie zwalczenie korupcji na wszystkich szczeblach administracji. Afera Panama Papers służyłaby doskonale jako uzasadnienie zwiększenia kontroli państwa nad finansami Chińczyków, szczególnie w kontekście faktu, że Chińczycy kontynentalni i mieszkańcy Hong Kongu stanowili dwie największe grupy klientów firmy Mossack Fonseca. W tym przypadku należy przyznać że wina leży (przynajmniej częściowo) po stronie zachodnich mediów, które już dzień po ujawnieniu przez „Süddeutsche Zeitung” wycieku panamskich dokumentów prześcigały się w tytułach artykułów traktujących o hipokryzji „czerwonej elity”, która ukrywa swoje dochody pomimo obostrzeń nałożonych przez rząd na eksport chińskiego kapitału za granice. W takiej sytuacji, broniąc własnej integralności i pozycji międzynarodowej, Chiny musiały jednoznacznie określić swoje stanowisko, a pozostając pod presją zachodniej prasy, uparcie szkalującej elitę rządzącą, opowiedziały się po stronie Rosjan i oznajmiły, że traktują aferę jako prowokację zachodnich agencji wywiadowczych wymierzoną w stabilność państwa chińskiego. Pekin mógł uznać autentyczność dokumentów i opowiedzieć się po stronie Zachodu, jednak zdecydował się na łatwiejsze wyjście, które nie oznacza konieczności publicznego rozliczenia się z grzeszków swoich oficjeli, a jednocześnie nie wstrzymuje powolnego procesu walki z korupcją na szczeblach administracji.

Po stronie zachodniej można z kolei spotkać się z obawami przed wzmożeniem tendencji secesyjnych (Brexit) w Wielkiej Brytanii w związku z zamieszaniem w aferę Panama Papers premiera Davida Camerona. Pośród czołowych brytyjskich polityków jest on największym zwolennikiem kampanii „Remain”, która proponuje pozostanie w strukturach europejskich z jednoczesnym dążeniem do uzyskania większej autonomii. Ojciec Davida Camerona, zmarły w 2010 roku, był długoletnim klientem firmy Mossack Fonseca, ale nie to jest obiektem regularnego ataku mediów. Opinia publiczna atakuje brytyjskiego polityka nie za przeszłość jego ojca, a za nierozliczenie się publicznie z posiadania, wspólnie ze swoją żoną, akcji funduszu powierniczego ulokowanego w jednym z rajów podatkowych, których wykorzystaniem specjalizowała się korporacja Mossack Forseca. Ten drobny skandal zbiegł się w czasie z ujawnieniem przez brytyjski „Financial Times” listu Camerona do Komisji Europejskiej z 2013 roku, w którym wystąpił przeciwko planowanej ustawie, która zmuszałaby fundusze powiernicze zakładane na terenie Unii Europejskiej do publikacji personaliów ich beneficjentów. Jakkolwiek udział Davida Camerona w aferze nie jest bezpośrednio związany z referendum w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii, grupa społeczna będąca za odejściem ze wspólnoty może urosnąć w siłę wraz ze zmniejszaniem się zaufania społecznego do premiera. Kolejnym czynnikiem sprzyjającym tendencjom secesyjnym byłby fakt anty-elitystycznego nastawienia do charakteru rządu, postawa dominująca wśród osób wspierających Brexit, a wiążąca się z poczuciem, że brukselscy urzędnicy są oderwani od rzeczywistości i zamiast wspierać zdrową przedsiębiorczość, nakładają pęta na rozwój Brytanii. W tym kontekście, zamieszanie premiera w zakulisowe spekulacje finansowe plasuje go na szczycie listy osobistości, do których Brytyjczycy mają osobisty uraz. Pomimo tego, że wpływ wycieku na notowania polityka jest nieznaczny, ma on potencjał żeby przesądzić o wynikach czerwcowego referendum, szczególnie w kontekście ankiet przeprowadzonych przez organizację YouGov, które wskazują na równy rozkład sił w obydwu obozach politycznych na dwa miesiące przed głosowaniem.

Teraz, w szerszej perspektywie, gdy od ujawnienia przez „Süddeutsche Zeitung” wycieku panamskich dokumentów minęły już prawie dwa miesiące, można śmiało odpowiedzieć: nie, to nie wystarczy. Już teraz można dostrzec zanik zainteresowania aferą i powolne przechodzenie nad tym największym w historii wyciekiem poufnych danych do porządku dziennego. Aferę Panama Papers, tak jak wcześniej Cablegate i Offshore Leaks, czeka medialna śmierć naturalna. Przeciętny obywatel nie będzie poświęcał czasu „kolejnej aferze”, jeśli nie czuje, że ta uderza bezpośrednio w jego portfel. Jedyną szansą dla dokumentów panamskich byłoby zakwalifikowanie Panama Papers przez prasę i rządy jako kryzys, który wymaga podjęcia zdecydowanych kroków. Bez natychmiastowych, bezkompromisowych działań wypływających z szerokiego poparcia społeczeństwa obywatelskiego dla reform, w systemie finansowym świata nie będzie miejsca na zmiany. Powód? Model konserwatywny, w którym osoby odpowiedzialne za reformy są tymi samymi, które pojawiają się na okładkach gazet jako bohaterowie afery, jest niezdolny do zmiany u podstaw. Dzisiaj jeden urzędnik wysokiego szczebla ustąpi ze stanowiska, jutro zastąpi go inny, a ja tylko skwituję: „na zachodzie bez zmian”.

Tekst po raz pierwszy wydrukowany w wydaniu 4 #magazynutrójki.
Fot.: jose maria cuellar, cc 2.0 nc by

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s