Kobieta wyjęta z telenoweli [TYLKO ONLINE]

[RECENZJA „Juliety”]

Almodóvar po raz dwudziesty pokazał, że jak nikt inny potrafi zrozumieć kobiety i przetłumaczyć ich emocje na język filmowy. 

Laura Lenkiewicz

Przed widzem rozciąga się czerwień. Widać delikatne zagłębienia materiału, tkanina opływa kobiece ciało. Erotyzm przeziera przez obraz, a kolejnym przedmiotem, na którym spoczywa oko kamery jest drewniana figurka nagiego mężczyzny w rozkroku. Czerwień satyny zaprasza nas do świata Juliety. Jest niczym kurtyna odsłaniająca tajemnicę skrzętnie zamiecioną pod dywan nowego życia.

1458216114_607368_1458225542_noticia_fotograma

Lata młodości Juliety (Emma Suárez) już dawno minęły. Jej twarz usiana jest zmarszczkami, a oczy straciły swój dawny blask. Poznajemy ją w przełomowym momencie życia, kiedy ma przeprowadzić się do Portugalii ze swoim ukochanym (Darío Grandinetti). Pewnego dnia na ulicy spotyka wyglądającą niczym modelka wyjęta z okładki Vogue’a, Beę.

Z każdym kolejnym kadrem świat Juliety coraz bardziej razi swoją jaskrawością, jakby wszystko w nim było przerysowane łącznie z jej emocjami.

Fabuła „Juliety” opiera się na retrospekcji, przez co postać głównej bohaterki zostaje zagrana przez dwie aktorki, Emmę Suárez
i Adrianę Ugarte. Dzięki temu zabiegowi  możemy obserwować, jak zmieniało się wnętrze Juliety na przestrzeni lat, a twórcy są w stanie namalować dużo dokładniejszy obraz jej postaci. Suárez i Ugarte idealnie komponują postać Juliety, wiążą przeszłość
z teraźniejszością, znajdują nić łączącą młodość i dojrzałość. Młoda Julieta jest kolorowa, momentami całkowicie szalona i odrobinę naiwna. Początkowo bez cienia zawahania podejmuje najważniejsze decyzje życiowe, by po chwili zmienić się w bezsilną wdowę inercyjnie poddającą się upływowi czasu. Starzeje się
w jednej chwili. To nie mijające dni pogłębiają doliny na twarzy Juliety, ale ból, z którym nie umie sobie poradzić. Nowa Julieta wyłaniająca się spod czerwonego ręcznika próbuje zbudować swoje życie na nowym fundamencie, nadać sens swojej samotności, zapomnieć o niezawinionej winie.

Jaskrawe kadry, wypływające z ekranu barwy, powtarzające się połączenia kolorystyczne nie tylko pomagają stworzyć niezwykle żywy portret kobiety, ale również sprawiają, że oglądanie „Juliety” przypomina czasami podążanie za biegiem zdarzeń w telenoweli. Julieta nie ma problemów finansowych, ładnie się starzeje, wszyscy wiedzą, że wszystko, co robi, ma doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Relacje między bohaterami zmieniają się bezustannie, odkrywając co kilka minut coraz to nowe związki. Wszystko tu przecież jest w ciągłym ruchu. Bohaterowie zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, uprawiają miłość w przedziale pociągu kilkanaście minut po pierwszym spotkaniu, decydują o wspólnym życiu w przeciągu jednego poranka, działają pod wpływem chwili, słuchają bardziej serca niż racjonalnych podpowiedzi rozumu.

Julieta_still

Almodóvar konfrontuje nas z zastraszającymi ilościami czerwieni. W jednej scenie bohaterka ma na sobie czerwoną bluzkę, w drugiej czerwienią krzyczą jej paznokcie, w jeszcze innej czerwone są nawet świeczki na torcie urodzinowym i ręcznik kąpielowy. Czerwień wydaje się enigmatycznym medium, poprzez który reżyser chce przekazać jakąś skomplikowaną, ukrytą za woalami wielowarstwowej symboliki wiadomość. Z każdym kolejnym kadrem świat Juliety coraz bardziej razi swoją jaskrawością, jakby wszystko w nim było przerysowane, łącznie z jej emocjami.

W swoim najnowszym filmie Almodóvar przeplata przeszłość
z teraźniejszością, ukazując zazębianie się chwil, powtarzalność scenerii i momentów. Czasami może zbyt nachalnie krzyczy do nas kolorami, przedramatyzowuje reakcje bohaterów, zsyła na nich tragiczny do bólu los, spuszcza deszcz śmierci. Może wszystko
w „Juliecie” w pewnym momencie staje się po prostu wyolbrzymione i ostentacyjne. Jednak chyba nic nie jest w stanie tak bardzo pobudzić mnie do życia jak wszystkie śmierci Almodóvara.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s