#Felietonem (3): Baleron bez maczety [TYLKO ONLINE]

Dzieje się dużo, dlatego jeden felieton co każde wydanie papierowe #magazynu to zdecydowanie za mało. Za to dodatkowe felietony na stronie internetowej #magazynu – to brzmi dużo lepiej.

[FELIETON Kamila Aftyki]

Hans otruł kota szczwołem. Opowieść na trzysta słów, która innego zohydzi każdemu. Chyba że każdy doczyta do końca.

Raz zwisały mu jak dwa balerony, raz majtał nimi bez celu w jakiejś nerwicy, zazwyczaj jednak w skurczu o średnim natężeniu oplatały poręcz w metrze dla ogólnej stabilizacji korpusu. Jego ślepia nosiły w sobie nieładną brunatność, ale kontrast przynajmniej z resztą zachodził, więc jeszcze do zniesienia.

Można było zapytać go, skąd wracał albo dokąd jechał. Akurat by powiedział! Za dobrze się z tym krył, żeby od tak zdradził. Narrator na szczęście wie wszystko, albo zaraz będzie wiedział, gdy wymyśli.

W pazurach brunatnookiego z baleronami tkwiły czarne grudki brudnej ziemi. Jednak paluchy zamiast próchnicą pachniały piżmem. Całe popołudnie zrywał śmierdzące ziele z korzeniami, a teraz nafaszeruje nim kota. Tacy jak on potrafią działać z premedytacją, a nie tylko w afekcie, maczetą albo nożem do krojenia przysmaków z Bliskiego.

Jeden filozof ateński zaczepiał na ulicy obcych mu ludzi, a to budziło strach, skutecznie uczonego z pierwszej demokratycznej społeczności wyobcowując. Skończyło się na tym, że sam się nafaszerował ekstraktem z ziela i balerony później mu zwisały tak jak temu z metra, tylko że cały czas. Ten ostatni to wiedział i postanowił powtórzyć. Na początek, by ustalić właściwe dawkowanie, zrobił to nie na sobie. Plan był taki, by zacząć od kota.

Podróżny nosił ze sobą bagaż, który wielu wyraźnie odstraszał. Szczwół w nim był, nic rażącego, na pewno nie masowo. Każda chwila w metrze obarczona była nieagresywnym ostrzałem nieciekawych spojrzeń, co dawało o jeden procent pewności więcej, by doprowadzić plan do końca.

Może dałoby się w tej decyzji wykryć ciut mizantropicznego odchylenia, podobnego do tego trapiącego dwudziestoczterolatka po drugiej wojnie, tak samo cudem ocalonego przed rzezią. Tyle że zwątpienie w człowieczeństwo człowieka śmiertelnie groźne dla brunatnookiego mogło okazać się dopiero w połączeniu z bagażem metaforycznym. A o nim w takim na przykład metrze można wnioskować tylko z wizerunku. Właściwy osąd zafałszować muszą: uprzedzenia, niezrozumienia, różnobarwne filtry, które człowieka zniekształcają. A gdy pasażer czuje się zniekształcony, różne plany mogą mu zacząć chodzić po głowie.

P.S. Niektórzy próbują powiedzieć, że żyjemy dzisiaj w stanie permanentnej wojny, więc można dla stosowania takich filtrów znaleźć wyjaśnienie („zawsze lepiej być ostrożnym”).

Nie można. Wyjaśnienie w którymś z następnych felietonów.

P.S. P.S. Czy ktoś kiedyś sprawdził, ile uchodźców przybywających do Europy popełniło w ostatnich latach samobójstwa?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s